Popapraństwo w Panu E

Cały czas zastanawiam się, co sprawia, że mój poprzedni pracodawca (ja nie będę wymieniał z nazwiska😉 ) przyciąga taką liczbę popaprańców.

Mało tego. Przyciągnięci popaprańcy po pewnym czasie zaczynają się tam czuć na tyle pewnie, że postanawiają „wyjść z szafy”, ewentualnie rozpocząć ekspansję na nowe lądy. Ostatnio dostałem pięknego forwarda. Niejaki Pan Wojciech S. (nazwisko do wiadomości redakcji😉 ) postanowił wysłać do jakiejś setki osób następującego maila:

Cześć,

Piszę do wszystkich, bo chiciałbym się z każdym podzielić tym czego
doświadczyłem, co zmieniło moje życie, sposób mojej pracy i dzięki czemu
jestem szczęśliwy.

Jestem zwykłym człowiekiem, katolikiem, kumplem, developerem, PMem itd…
ok 2 lata temu miałem problem z samym sobą: na studiach sytuacja
wyglądała niciekawie, pojawiło się pare dość skomplikowancyh projektów,
zacząłem po prostu nie wyrabiać, nie bylem w staine zrobić wszystkiego
na 100%, chiałem wszystko zrobić porządnie ale nie bylem w stanie.
Przykręcałem sobie śrubę, ale im bardziej się starałem tym bardziej nie
wychodziło. Zdarzało się, że pomino dobrze zaplanowanego dnia nie byłem
w stanie doprowadzić do skutku żadnej czynności. Co więcej zacząlem
niecierpieć samego siebie. Codzinnie rano kiedy patrzyłem do lustra
mówiłem „nieznosze cie”, nie mogłem sam z sobą wytrzymać (jeżeli macie
kogoś w waszym otoczeniu kto was totalnie wkurza i juz sam jego widok
doprowadza was do szału – to ja cośtakiego mialem ze samym sobą), ale to
nie było najważniejsze. Zacząłem się zastanowiać nad sobą, co mam w
życiu robić, zacząłem zadawać to pytanie Bogu. Pytałem, ale nie
dostawałem odpowiedzi.

Kiedyś na Mszy w kościele ( http://www.namiasteczku.org
<http://www.namiasteczku.org> ) podczas ogłoszeń ktośtam mówił o
„weekendzie dla mężczyzn” który miał być w Lanckoronie (
http://www.enchristo.iaw.pl <http://www.enchristo.iaw.pl> ), prowadzony przez
jakiegoś emerytowanego strażaka ze stanów. Jak wcześniej byłem
sceptycznie nastawiony do takich dziwnych akcji, tak doszedłem do
wniosku, że mam to w gdzieś [„przecież i tak siebie nie lubie”], pozatym
stwierdziłem, że musze sobie odpocząć [„i tak jest fatalnie więc jak
sobie zorbie weekend wolny to wiele sie nie zmieni”]. Do tego dochodziło
to kluczowe pytanie..
Jechałem z oczekiwaniem, żeby znaleźć odpodwiedź na pytanie o to co mam
robić w życiu.

Pod wieczór jak tam przyjechałem, gość z ktorym wylądowalem w pokoju
zastanawiał się nad cytatem z Biblii z księgi Ezechiela 36,26 „I dam wam
serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce
kamienne, a dam wam serce z ciała.” To zdanie zaczęło mnie nurtować i
drązyć we mnie. Cały czas szukałem odpowiedzi na moje pytanie o życie,
szedłem we wszytkich kierunkach, ale stałem w miejscu, pytałem Boga,
ale wciąż nie dostawałem odpowiedzi.

Słyszałem tam dużo pięknych rzeczy o Bogu, wiele obietnic które On
powiedział, wiedzę którą pewnie wcześniej słyszałem w kościele ze 100
razy ale która nigdy mnie tak nie uderzyła, wiedzę która opiera się na
tym co jest napisane w Pismie Świętym. Co więcej goście którzy to mówili
sprawiali takie wrażenie jakby żyli tym o czym mówią, jakby widzieli nie
raz to o czym mówią (i nie były to triki retoryki). Usłyszałem m.in
, że jest Ktoś kto mnie kocha, że kocha mnie zawsze i
nieodwołalnie, że ten ktoś to Bóg — Jezus. Że chce żebym żył pełnią
życia. Uświadomiłem sobie że nie jestem nikim specjalnym tylko zwykłym
grzesznikiem i że przez grzech nie mogę żyć z Nim w przyjaźni.
Uwierzyłem, że dał się cały zamęczyć (ciało, serce, duszę i umysł) i
zamordować( ktoś oglądał „Pasję” M.Gibsona? ) za moje winy i po to żebym
mógł żyć tą pełnią życia. I, że wreszcie zmartwychwstał i żyje. Że On
jest wszechmocny i że wszytko jest dla Niego możliwie, a nic niejest
trudne. Że jest i działa Duch Święty, że daje Swoje dary i charyzmaty.
To była dla mnie prawdziwa rewolucja.

Podczas jednej ze wspólnych modlitw ( ktoś widział jak modli się razem
50 facetów (górnicy, menedżerowie, bezrobotni, nauczyciele, developerzy
itp) ? ) padło stwierdzenie, że kto chce może oddać/powierzyć swoje
życie Jezusowi. I tak sobie pomyślałem, że albo jestem chrześcijaninem
albo nie ( 1 albo 0, true albo false, albo jestem 24/7 albo wcale,
stwierdziłem że bycie chrześcijaninem na 50% czy 90% albo raz w tygodniu
przez godzine w niedizele jest bez sensu i że nie ma innej opcji niż
TAK albo NIE). Uwierzyłem w to co stało się dla mnie tak niesamowite i
powiedziałem Jezusowi z całą świadomością: „Jezu, odaje Ci dziś całe
swoje życie, zrób z nim co chcesz”.
(to było 13 listopada 2005 ok godz. 21)

Po tym jak to powiedziałem, ciągle oczekiwałem odpowiedzi na pytanie co
mam robić w życiu, ale nie dostałem odpowiedzi. Wydawało mi się, że nic
się nie stało i po prostu się rozpłakałem (Ja – twardziel – zacząłem
beczeć).

Nazajutrz podczas wspólnej modlitwy, jak każdy się modlił tak jak mu sie
podobało stało się coś niesamowitego. Nie wiem skąd i jak, ale tak od
wewnątrz serca napełnilo mnie ciepło i wewnętrzna radość, taki dziki
spokój. Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że Duch Święty zadziałał w
moim życiu i że będize już zawsze działał.

Od tego czasu zmieniło się bardzo, bardzo dużo w moim życiu. Nie
dostałem wtedy opdowiedzi na swoje pytanie które mnie tak męczyło, ale
za to otrzymałem pokój w sercu i pewność że będize tak jak ma być.

Jak wróciłem do akademika to nawet zacząłem rozmawiać z współlolatorem.
Przez 4 godziny zamieniłem z nim więcej słów niż przez półtora miesiąca!
Po prostu było widać całkowitą różnicę – tak jakby ktoś zrobił mi
transplantację serca – dokładnie to co było w księdze Ezechiela 36,26.
Moja modlitwa wyglądała zupełnie inaczej – coś co fascynuje i jest
niesamowite, zamiast suchego mówienia ( full-duplex zamiast simplexa 🙂
). Podobnie rozważanie Pisma Świętego – stawało się jasne i proste.
Zauważyłem, że to co tam pisze czyni to co znaczy!

Nie chciałbym żeby ktoś sobie pomyślał, że mam się za kogoś niezwykłego,
przeciwnie wiem że dalej jestem grzesznikiem i niestety będe nim do
końca życia. Nawet pomimo tego, że czasem są trudności albo coś mi
przeszkadza np. jak ktoś mówi Imie Pana Jezusa przy byle okazji, to
wiem, że On jest większy niż wszystko i że zawsze moge na Niego liczyć.
Wierzę, że dzięki Jezusowi, Bóg Ojciec uczynił mnie swoim dzieckiem.
Żyje tą nadzieją, że jak mój czas się skończy to wtedy będę oglądał
Boga twarzą w twarz!

Wierzę, że Bóg ma dla każdego z nas najlepszy plan zapisany w naszym
sercu, wierzę że ma dla każdego najlepsze rzeczy i chce żebyśmy byli
szczęśliwi i żyli pełnią życia. Wystarczy Mu tylko całkowicie zaufać,
uznać Go jako swojego pana, słuchać tego co On mówi w Piśmie Świętym,
odnosić do siebie i tak żyć.
Warunek jest jeden — po prostu chcieć tego.

Tyle chciałem powiedzieć.

Z poważaniem,
Wojtek S.

Abstrahując od przekonań: czy to normalne i akceptowalne, żeby w pracy, na służbową pocztę dostawać takie maile?

There are no comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: